WSPOMNIENIE WAKACJI CZYLI WYJAZD W TATRY I PIENINY - PRZYJAZD I DZIEŃ PIERWSZY

19:00:00


Wakacje, wakacje i po wakacjach...Wydaje mi się jakby to było wczoraj a czas naprawdę tak szybko leci.
Jednak te wakacje były z jednej strony wyjątkowe. Przede wszystkim odwiedziliśmy miejsce, które od dawna chcieliśmy a zawsze jakoś nie było okazji. Choć zawsze jakieś obawy były, bo to prawie 400 km i jedna z naszych takich dalszych wypraw ( głównie aktualnie podróżujemy  i po dolnym Śląsku ). W końcu postanowiliśmy i mówimy jedziemy! Myślę, że w przyszłym roku trzeba kolejne marzenie spełnić czyli wybrać się w Bieszczady a potem może jeszcze gdzieś dalej... Dlaczego wszystkiego nie możemy mieć pod nosem?! Każdy by tak chciał... Ale wracam już do tego o czym chciałabym Wam opowiedzieć, czyli naszej wyprawie. 


Tatry i Pieniny odwiedziliśmy na początku sierpnia po moim powrocie z Chorwacji. Wyszło tak, że wróciłam z soboty na niedzielę w nocy a w poniedziałek rano o 6 już byliśmy w drodze. Nie był to jakiś planowany wyjazd, ale wcześniej rozglądałam się za noclegami na booking.com oraz na olx. Wygrało olx, bo znalazłam tam naprawdę fajną ofertę i przede wszystkim jak w sezonie bardzo korzystną cenowo. Może dlatego, że nie było to centrum, ale nam głównie o to chodziło, czyli ciszę i spokój oraz piękne widoki. Choć na to nie mogliśmy narzekać. 


Napisałam, zadzwoniłam w drodze już do Polski i mówimy jedziemy, jednak można powiedzieć trochę w ciemno, bo tylko podałam swoje imię i nazwisko bez żadnej zaliczki i Pani powiedziała, że pokój będzie na nas czekał. Ale wiadomo jak to jest zawsze jakaś obawa, jedziesz 400 km a jak coś wyjdzie nie tak?! Jednak na szczęście wszystko było w jak najlepszym porządku i możemy z całego serca polecić, jeżeli nie zależy Wam na noclegu w centrum i chcecie tak naprawdę wypocząć. Na dole na pewno dodamy Wam zdjęcia widoków z balkonu, które robią wrażenie. Tutaj link Pokoje gościnne u Celiny. Cena za noc od osoby to 30 zł, pokój oczywiście dwuosobowy z łazienką i jeszcze balkonem. Wszystko bardzo czyste i zadbane, dostęp do kuchni także jak najbardziej dostępny. Właściciele bardzo mili i pomocni. Obiekt znajduje się w wiosce o nazwie Rzepiska, 25 km od Zakopanego, 35 km do Pienin.








Widoki z balkonu :)



Co do drogi to tak jak mówiłam wyjechaliśmy około 6 jednak na miejsce dotarliśmy około 18 ( pewnie każdy z Was tutaj się zdziwi dlaczego tak długo?! ), jednak nie chodzi o korki, choć one też się zdarzały. Zawsze jak jedziemy gdzieś dalej, to zwiedzamy po drodze miejsca, które mijamy. Po prostu szkoda nam tego, że jesteśmy tak blisko a nie możemy zobaczyć danego miasta. Tak więc odwiedziliśmy nasze ulubione jezioro w Nysie, Ślązaków oraz ich galerię, Bielsko-Białą a także inne miejsca, które nawet nie wiem jak się nazywały :) Droga była dosyć spokojna jak na wakacje i ten szczyt, jednak nie jechaliśmy A4. Wiadomo autostradą byłoby szybciej, jednak nie zawsze tak jest ( korki ), dlatego wybraliśmy inną boczną drogę.

Po przyjeździe dlatego, że była to już późniejsza pora zamówiliśmy tylko jedzenie, następnie kąpiel i spanie, aby wypocząć gdyż trzy kolejne doby dla nas zaczynały się od godziny 5 a kończyły 20-21. Ogólnie te dni na które przyjechaliśmy miały być mega upalne i tego najbardziej się obawiałam, niestety moje obawy się ziściły. Chciałam trochę ochłody i oddechu po Chorwacji, jednak nie było mi to dane i było chyba jeszcze gorzej niż tam, tym bardziej przy takim wysiłku. 


Pierwszego dnia nastawiliśmy się na Tatry. Jednak chyba był to zły pomysł, choć słyszeliśmy wszędzie, że tyle ludzi i w ogóle, ale pomyśleliśmy co tam to pewnie tylko tak mówią heh. Jednak to co zobaczyliśmy w drodze na Morskie Oko o godzinie 6 to nie powiem nas przeraziło ( tłum ludzi dosłownie tłum i jeszcze ta opłata za parking, jak dobrze pamiętam 25 zł masakra, nie wspominając oczywiście o bryczkach, ale to pewnie wszyscy wiecie o co chodzi. ). Trochę się od razu zraziliśmy więc po drodze odbiliśmy na Dolinę Pięciu Stawów i tym samym odpuściliśmy sobie Morskie Oko, bo wiedzieliśmy co się tam będzie działo, a po kamieniach i pod górę to już tyle ludzi wiadomo, że nie pójdzie :) 






Zawsze szukamy ciszy i spokoju w górach, ale nie tego dnia. Samo podejście zaczyna się od Wodogrzmotów Mickiewicza - szlak zielony. Ten odcinek biegnie przez las. Początkowo jest dosyć męczący, idzie się bowiem mocno pod górę po kamieniach. Po chwili szlak staję się coraz bardziej przyjemny, od czasu do czasu przechodzimy przez drewniane kładki i pomosty. Widoki stają się coraz bardziej interesujące i cieszące oko. Przez cały czas prowadzi nas kamienista trasa ( pamiętajmy o odpowiednim obuwiu ) aż do rozwidlenia szlaków przy Rzeżuchach. W tym miejscu rozpoczyna się szlak czarny, który prowadzi prosto do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów ( skręcamy w lewo, my także poszliśmy tym szlakiem, choć nie było to najlepsze rozwiązanie w tą pogodę ). 


Droga prowadzi po schodach mocno pod górę, jednak coraz wyżej ukazuje nam się coraz piękniejszy widok na ścianę skał. Można także zamiast czarnym szlakiem pójść prosto zielonym na pewno o wiele łagodniejszym. Dojdziemy wtedy do Siklawy, gdzie możemy podziwiać wielki wodospad. Jeśli udamy się w lewo dojdziemy także do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Po drodze mijamy po kolei każdy ze stawów, są one przepiękne i naprawdę robią wrażenie. Nad jednym z nich robimy sobie przystanek i ruszamy dalej już mocno wyczerpani na Zawrat lub Kozi Wierch, bo takie było założenie. Jednak wędrowanie w największym skwarze ( około godziny 12 i palące słońce nie pozwoliło wejść na sam szczyt Koziego Wierchu, odpuściliśmy tym razem na 2200 m.n.p.m, jednak następnym razem na pewno zaatakujemy. Choć był to największy szczyt na jakim byliśmy jak do tej pory. Niestety jak zawsze rzuciliśmy się za bardzo na głęboką wodę, Tatry są o wiele większe niż Karkonosze i to nas zgubiło ). Powróciliśmy tą samą trasą na parking a następnie do domku.


W drodze na Dolinę Pięciu Stawów :)




Daleko jeszcze...?













Mały odpoczynek :>


Widoki w drodze na Kozi Wierch :>





Każdy może chodzić w góry :>








I na koniec my :> Buziaki :*


Foto by P.Buczyński

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Jakie sielskie widoki, zazdrszczę! Sama chętnie bym się teraz wybrała w góry, ale z nogą w szynię to może być ciezko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to współczuję :< Ale jeśli tylko będzie okazja to obowiązkowo, tym bardziej o tej porze roku :)

      Usuń

Archiwum bloga